(historia prawdziwa!)
Przez miesiac mieszkalem w Paryzu, biorac udzial najpierw w workshopie organizowanym przez IHP, a pozniej w konferencji Marcela Grossmana (MG). [Na poltora tygodnia przylecialy do mnie Ewa i Laura.] Program MG byl ulozony tak, ze wyklady odbywaly sie w 3 albo 4 instytutach w roznych miejscach Paryza. Tego dnia tak mi akurat wypadlo, ze musialem strasznie biegac. Po wykladzie w Instytucie Astrofizyki (IA) musialem sie bardzo szybko dostac do IHP. To niedaleko - okolo 1 km, wiec postanowilem pojsc szybkim krokiem na nogach. Poniewaz wczesniej spedzilem 3 tygodnie w IHP, znalem mniej wiecej okolice. Wiedzialem, ze musze sie dostac na ulice St. Michael, ktora biegla wzdluz plotu IA. Problem w tym, ze IA ma wielki ogrod, ktory sie ciagnie ponad kilometr, a brama wejsciowa, ktora wszedlem, jest po przeciwnej stronie niz ta, w ktora chcialem sie wydostac. Ogrod ten otoczony jest tez starym, wysokim murem. Postanowilem jednak zaryzykowac i zamiast wracac sie do bramy glownej, postanowilem szukac innej. Uznalem, ze na tak wielkim terenie musi byc jeszcze jakas inna mozliwosc wyjscia. I tak szedlem i szedlem wzdluz tego zabytkowego 4-metrowego muru i nic. Bylo pare bramek, ale zamknietych i zarosnietych chwastami. Az w dotarlem do konca ogrodu i nie znalazlem nic. Teraz juz zupelnie mi sie nie oplacalo wracac do bramy glownej, po to by wyjsc na zewnatrz i nastepnie cala ta droge przebyc jeszcze raz w przeciwna strone - ulica, po drugiej stronie muru. Ale tam gdzie stalem mur znacznie obnizal sie. Poniewaz bylo juz bardzo pozno, a zalezalo mi na nastepnym wykladzie, zaczalem sie zastanawiac nad przeskoczeniem tego muru tutaj. Zabudowania po drugiej stronie wygladaly na male osiedle, z ktorego - jak ocenilem - musi byc swobodne wyjscie na ulice St. Michael. Wdrapalem sie na mur - tutaj juz tylko 2-metrowy. Problemem byl ciezki plecak, w ktorym byl laptop. Nie moglem go wiec przerzucic na druga strone. Musialem go miec na plecach, co znacznie utrudnialo caly manewr. Po wdrapaniu sie na mur dostrzeglem cos, czego sie nie spodziewalem: ze po drugiej stronie mur jest duzo wyzszy, bo teren jest polozony nizej. Nie odwazylem sie skakac z plecakiem. Poszedlem wzdluz muru szukac bardziej dogodnego miejsca i znalazlem takie. Byly tam chyba garaze czy jakies baraki, po ktory mozna bylo osiagnac ziemie na raty, wykonujac 2 mniejsze zeskoki. Staralem wesprzec sie jeszcze drzewami. Troche podrapany i juz nieco spocony wyladowalem w koncu na bruku jakiegos podworka. Zaczalem sie od razu rozgladac za wyjsciem na ulice, ale zadne takie nie wpadlo mi w oko. Dostrzeglem grupe ludzi siedzacych przy stoliku i uznalem, ze bede musial pytac ich - moim bardzo skromnym i lamanym francuskim - o "sortie" (wyjscie).
Kiedy zblizalem sie do tej grupy raczej starszych osob, robilo sie wsrod nich jakos glosniej. Dwie mlodsze osoby, ktore staly, probowaly je jakby uspokajac. Czym blizej bylem, tym dziwniejsze mi sie to towarzystwo wydawalo. Ale nie mialem wyjscia. Podszedlem do stojacacej mlodej pani i pytam o wyjscie. A ona, ze nie tu nie ma wyjscia! Ja uparcie, ze wyjscie, "sortie", "our est sortie?!", a ona kreci glowa, ze nie ma i koniec. Rozgladnalem sie jeszcze raz - rzeczywiscie wygladalo to na dobrze odgrodzony murem plac. Wtedy przeszlo mi przez mysl, ze to jakis zamkniety teren. Popatrzalem na ludzi przy stoliku dokladniej - no tak, chyba psychiatryk... Ale co mialem robic - zaczalem na migi tlumaczyc, ze jestem tu na konferencji, ze bylem wlasnie w Instytucie Astrofizyki, ze gnam do Instytutu Henri Poincare i przeskoczylem przez plot... ale nie znajac wiekszosci z tych slow, wiec musialo to brzmiec malo przekonujaco. Pewno w psychiatryku slyszy sie takie historie codziennie :) Sytuacja nie wygladala wesolo.
Na szczescie pani sie zlitowala - moze po wygladzie, moze po wieku, moze ze wzgledu na duzy kwadratowy plecak nie spasowalem jej na pacjenta. Kiwnela na mnie i milczaco zaprowadzila do malej bramki, w ktorej wpisala cyfrowy kod. Bramka odworzyla sie na ulice St. Michel i bylem znow wolny! :))
Wychodzac na ulice obrocilem sie jeszcze i przeczytalem duzy napis nad brama obok: "Clinique Psychiatrique".
Tuesday, July 21, 2009
Pozegnanie Paryza
Laura w Paryzu - c.d.
Nie wiem, czy to tez kwestia zachwytu czy moze po prostu ilosci nowych bodzcow - Laura rozwija sie w zaskakujacym nas tempie:
- Socjalnie
(zdarzalo jej sie tez negocjowac badz przechytrzac malych Francuzow, ktorzy jej nie chcieli wpuscic na hustawke - niestety nie mamy na to materialow dowodowych, ktore mozna by tu zamiescic)
- Koordynacyjnie

- oraz Motorycznie :)

- Socjalnie
(zdarzalo jej sie tez negocjowac badz przechytrzac malych Francuzow, ktorzy jej nie chcieli wpuscic na hustawke - niestety nie mamy na to materialow dowodowych, ktore mozna by tu zamiescic)- Koordynacyjnie

- oraz Motorycznie :)

Dlugie spacery po Paryzu
Paryz to takie miejsce, gdzie nie trzeba isc czy jechac w jakies konkretne, wyszukane miejsce, zeby zobaczyc cos pieknego. Wystarczy isc przed siebie i zachwycajace obiekty mija sie jeden za drugim. Dlatego tez spacery latwo przeciagaja sie do poznej nocy...
Oto krotki reportaz od Notre Dame po okolice (malego) łuku triumfalnego i Louvru.



Lala robi tzw. "pauwsie" (Pause):
A ja jak sie komponuje? :)
A noca jest jeszcze piekniej...
...i ciekawiej...
Oto krotki reportaz od Notre Dame po okolice (malego) łuku triumfalnego i Louvru.



Lala robi tzw. "pauwsie" (Pause):
A ja jak sie komponuje? :)
A noca jest jeszcze piekniej...
...i ciekawiej...
Sunday, July 12, 2009
Laura w Disneylandzie
Ale palac...
Wchodzimy?!
Kurcze, wszedzie te Myszy... Ale wielka mi sie trafila! ("Mimi - groś")

...i palace!
O, i krolewna tez jest!
Nie, to chyba jakies niebezpieczne...
W labiryncie (Alicji z Krainy Czarow):
Gdzie tu pojsc?
Tedy! ("Lala isc tutaj! O tutaj!")
I udalo sie! ("Lala uda!")
Ten teren jest nie na moje nogi...
Dosc.
Wchodzimy?!
Kurcze, wszedzie te Myszy... Ale wielka mi sie trafila! ("Mimi - groś")
...i palace!
O, i krolewna tez jest!
Nie, to chyba jakies niebezpieczne...
W labiryncie (Alicji z Krainy Czarow):
Gdzie tu pojsc?
Tedy! ("Lala isc tutaj! O tutaj!")
I udalo sie! ("Lala uda!")
Ten teren jest nie na moje nogi...
Dosc.
Saturday, July 11, 2009
Laura w Paryzu
Dolaczyly Ewa i Laura, wiec zrobilo sie weselej. Pojawia sie teraz miejsca o innym charakterze - glownie wyposazone w place zabaw - jak np. ogrody Luksemburskie
Pod wieza Eiffla...
...tez jest plac zabaw!
Natomiast pod Sacre Coeur (Montmartre)...
...jest inny "placyk" (Place du Tertre), gdzie tez jest wesolo...

Ten placyk to raczej nudny... (Notre Dame)
...dopiero od tylu jest cos wartego uwagi
Ale ilez mozna chodzic do tych cafe... - no chyba ze pada deszcz, to rozumiem.
A jutro pojedziemy do Myszki Micky - prawdziwej!

PS. Sorry za poprzedni wpis o tym tytule - to byl eksperymentalny wpis wyslany z komorki... nie calkiem udany.
Pod wieza Eiffla...
...tez jest plac zabaw!
Natomiast pod Sacre Coeur (Montmartre)...
...jest inny "placyk" (Place du Tertre), gdzie tez jest wesolo...
Ten placyk to raczej nudny... (Notre Dame)
...dopiero od tylu jest cos wartego uwagi
Ale ilez mozna chodzic do tych cafe... - no chyba ze pada deszcz, to rozumiem.
A jutro pojedziemy do Myszki Micky - prawdziwej!
PS. Sorry za poprzedni wpis o tym tytule - to byl eksperymentalny wpis wyslany z komorki... nie calkiem udany.
Wednesday, July 1, 2009
Fani Michaela Jacksona
W niedziele, w dwa dni po smierci MJ, fani zebrali sie pod wieza Eiffla na "Moonwalk - le plus grande de Monde" (najwiekszy na swiecie Moonwalk, przetlumaczony pieknie na polski jako krok ksiezycowy :) Oto pare zdjec
Trudno sie bylo dopchac, zeby cos zobaczyc...
Dopiero z wiezy bylo cos widac:
Otoz na zmiane, jakby na zawody, jeden po drugim "sobowtor" MJ wychodzil na srodek i tanczyl...
Pantheon
Dzisiaj wybralem sie do wnetrza Pantheonu, ktory z zewnatrz wyglada niezwykle imponujaco
Bylem ciekawy, czy od wewnatrz rowniez...
Pozostawie ocene kazdemu, kto byl lub sie wybiera -- mi sie podobalo. W podziemiach sa krypty najbardziej zasluzonych ludzi dla Francji: najwiekszy sarkofag ma Voltaire, drugi Rousseau, a potem cala reszta (spoczywa tu tez cialo Marii Curie zd. Sklodowskiej). Jednak najwieksze wrazenie zrobilo na mnie gignatyczne wahadlo Foucaulta powieszone pod sama kopula i zwisajace do podlogi (83 m!), ktore waha sie niewiarygodnie powoli i jeszcze wolniej obraca... odmierzajac jednoczesnie godziny z wielka precyzja! Co wiecej, to jest oryginalne wahadlo Leona Foucaulta (tzn. podobno zelazna kula jest oryginalna), przy pomocy ktorego w 1851 roku wykazal (ostatnim niedowiarkom) rotacje Ziemii!
(po kliknieciu w zdjecie na jego powiekszeniu widac przelatujaca wlasnie przez centrum kola pozlacana kule...)
PS. Do pani Marii Curie zd. Sklodowskiej (jak przedstawiaja ja Francuzi) musze jeszcze wrocic. Sarkofag ma kolo meza, pieknie przyozdobiony kwiatami i bialo-czerwona wstega (wielu innych zasluzonych ludzi nie ma zadnych symboli czci, sam kamien). Nie wiedzialem (a m.in. z Wikipedii sie dowiedzialem), ze została pierwszą kobietą pochowaną pod kopułą Panteonu w uznaniu jej zasług. A w paru rzeczach byla juz za zycia pierwsza:
Pozostawie ocene kazdemu, kto byl lub sie wybiera -- mi sie podobalo. W podziemiach sa krypty najbardziej zasluzonych ludzi dla Francji: najwiekszy sarkofag ma Voltaire, drugi Rousseau, a potem cala reszta (spoczywa tu tez cialo Marii Curie zd. Sklodowskiej). Jednak najwieksze wrazenie zrobilo na mnie gignatyczne wahadlo Foucaulta powieszone pod sama kopula i zwisajace do podlogi (83 m!), ktore waha sie niewiarygodnie powoli i jeszcze wolniej obraca... odmierzajac jednoczesnie godziny z wielka precyzja! Co wiecej, to jest oryginalne wahadlo Leona Foucaulta (tzn. podobno zelazna kula jest oryginalna), przy pomocy ktorego w 1851 roku wykazal (ostatnim niedowiarkom) rotacje Ziemii!
(po kliknieciu w zdjecie na jego powiekszeniu widac przelatujaca wlasnie przez centrum kola pozlacana kule...)PS. Do pani Marii Curie zd. Sklodowskiej (jak przedstawiaja ja Francuzi) musze jeszcze wrocic. Sarkofag ma kolo meza, pieknie przyozdobiony kwiatami i bialo-czerwona wstega (wielu innych zasluzonych ludzi nie ma zadnych symboli czci, sam kamien). Nie wiedzialem (a m.in. z Wikipedii sie dowiedzialem), ze została pierwszą kobietą pochowaną pod kopułą Panteonu w uznaniu jej zasług. A w paru rzeczach byla juz za zycia pierwsza:
- w 1891 r. zdała jako pierwsza kobieta w historii egzaminy wstępne na wydział fizyki i chemii Sorbony,
- w 1903 r. Maria Skłodowska-Curie jako pierwsza kobieta w historii otrzymała stopień doktora fizyki i w tym samym roku przyznano jej też Nagrodę Nobla (szybka!)
- po tragicznej smierci meza, w 1906 r. objela jego katedrę i stała się pierwszą kobietą profesorem Sorbony.
- Maria Skłodowska-Curie, Physics 1903 and Chemistry 1911
- Her husband Pierre Curie, Physics 1903
- Their daughter Irène Joliot-Curie, Chemistry 1935
- Their son-in-law Frederic Joliot-Curie, Chemistry 1935
- In addition, Henry Labouisse, the husband of the Curies' second daughter Ève, was the director of UNICEF when it won the Nobel Peace Prize in 1965.
Francuzi ciagle tancza...
Codziennie, gdzie nie pojde, to ludzie tancza na ulicach, na placach, itp. Co prawda zawsze z innej okazji, ale jakas okazja sie znajduje codziennie :)
Jednego dnia spiewali i tanczyli (tym razem akurat niekoniecznie Francuzi) po wygranym meczu USA z RPA. Nastepnego byla parada homoseksualistow - bez muzyki tez sie nie obeszlo. Kolejnego dnia wszedzie sluchano i tanczono do muzyki Michaela Jacksona, ktorego nagla smierc pchnela jego fanow na ulice...
A jeszcze jednego, spacerujac spokojnie nad Sekwana, w srodku tygodnia, niczego nie przeczuwajac, wszedlem w krag ludzi tanczacych tango Milonga!

Ale to akurat nie bylo nic nadzwyczajnego... bo codziennie tam tancza, przez cale lato. Zreszta kawalek dalej tancza swinga i salse...
Oto jeszcze filmik:
Jednego dnia spiewali i tanczyli (tym razem akurat niekoniecznie Francuzi) po wygranym meczu USA z RPA. Nastepnego byla parada homoseksualistow - bez muzyki tez sie nie obeszlo. Kolejnego dnia wszedzie sluchano i tanczono do muzyki Michaela Jacksona, ktorego nagla smierc pchnela jego fanow na ulice...
A jeszcze jednego, spacerujac spokojnie nad Sekwana, w srodku tygodnia, niczego nie przeczuwajac, wszedlem w krag ludzi tanczacych tango Milonga!

Ale to akurat nie bylo nic nadzwyczajnego... bo codziennie tam tancza, przez cale lato. Zreszta kawalek dalej tancza swinga i salse...
Oto jeszcze filmik:
Swieto Muzyki
Przylecialem, odnalazlem mieszkanie, ktore wynajmuje w dzielnicy lacinskiej i jeszcze zanim zdalyzem do niego wejsc zdziwilem sie po raz pierwszy -- wszedzie na ulicach spiewali i tanczyli ludzie! Chwile trwalo zanim dowiedzialem sie, ze to tylko "Swieto Muzyki" obchodzone z okazji pierwszego dnia lata. Oto na przyklad jedno ze skrzyzowan
I filmik:
A co dzieci robily w tym czasie? To:
-- pryskaly sie nawzajem sprayami, z ktorych wylatywalo na duza odleglosc cos pomiedzy kolorowa guma do zucia a pasta do zebow :) W wyniku tego zaparkowane samochody wygladaly tak:
Wspolczuje wlascicielom...
I filmik:-- pryskaly sie nawzajem sprayami, z ktorych wylatywalo na duza odleglosc cos pomiedzy kolorowa guma do zucia a pasta do zebow :) W wyniku tego zaparkowane samochody wygladaly tak:
Wspolczuje wlascicielom...
Sunday, June 28, 2009
Otwarcie
Subscribe to:
Posts (Atom)


.jpg)

.jpg)
.jpg)